23.05.1995 Marek Kamiński i Wojciech Moskal jako pierwsi Polacy dotarli do bieguna północnego.
Dzisiaj: 23 maja 2012
swiatsportu
"Jabulani, wuwuzele i parę (dziesiąt) bramek..." cz.3

Maciej Hasik, źródło: Informacja własna
Data: 2010-06-27 15:48
Dział: Felietony
 

My tu gadu gadu, a dwie drużyny z delikatnym podniecenim oczekują już walki o półfinał. Początek fazy pucharowej to jednak idealny moment by wrócić kilka dni wstecz i sprawdzić w jakich okolicnościach właśnie te, a nie inne drużyny były i są wśród najlepszej szesnastki świata.

Grupa A

"Urugwaj"...Radzę zapamiętać nazwę kraju pierwszego mistrza świata z 1930 roku. Futbol w tym południowoamerykańskim państwie wkracza chyba w swój najlepszy od dziesięcioleci czas. W ostatnim meczu grupy A Forlan, Suarez i spółka bez fajerwerków acz konsekwentnie pokonali innych latynosów "Mexicanos". Wynik 0-1 zapewnił rozkręcający się w zastraszającym tempie Luis Suarez. Napastnik Ajaxu Amsterdam podobnymi, do tych z urugwajsko meksykańskiego pojedynku, akcjami zapewnia sobie lepszą przyszłość. Przy okazji Urugwaj urasta do miana "czarnego konia" mundialu. Na potwierdzenie, uprzedzając fakty, wzmianka o tym, że Urugwaj jest już w 1/4, ale o tym za czas jakiś. Meksyk z 4 pkt wyszedł z grupy i choć rzutem na taśmę próbowali odebrać im awans gospodarze, to RPA musiało zadowolić się li tylko własną ambicją i ładną grą do końca (może to i dobrze, że tak się stało i moda na wuwuzele choć troche zacznie tracić na sile). Grupa A jak "Ahahaha" była trumną dla v-ce Mistrzów Świata - Francuzów. Wspomniane wcześniej RPA właśnie na koniec wygrało z "żabkami" 1-2, czym gospodarze odebrali Francuzom resztki czci i godności, którymi do tego meczu mogli jeszcze się cieszyć "trójkolorowi". Komiczne powroty do domu kilkoma samolotami, wcześniejsze bojkoty, awantury i nagana dla Anelki tylko dopełeniły tej kompromitacji. Myślę, że Francja właśnie taką - największą na tym turnieju KOMPROMITACJĄ (nie tylko sportową) była.

Grupa B

Argentyna dała troche nadziei Grekom by w końcówce meczu w bardzo bolesny dla nich sposób sprowadzić na ziemię. Myślę, że "cztery litery" od porażki 0-2 podopiecznych Otto Rehaghela zbyt długo nie bolały, bo kto jak kto, ale Argentyńczycy są na tych mistrzostwach w wielkiej formiei przegrać z nimi to nie hańba. 9 pkt i wzrastająca forma tylko to potwierdza. Na razie tyle w temacie Argentyny. Do końca o cud walczyli Nigeryjczycy. O dziwo cud mógł się zdarzyć, ale jeśli nie strzela się z dwóch metrów na pustą bramkę (bodajże Yakubu) no to z czym do ludzi. Mecz z Koreą (2-2) jednak mógł się podobać, bo dramaturgia obecna w jego trakcie, to zjawisko bardzo rzadkie dotychczas na Mistrzostwach w RPA. Z grupy wyszli Koreańczycy no i...już jadą do domu, bo po raz kolejny uprzedzając nieco kolejne podsumowanie, przypominam, że wczoraj przegrali (również po walce) z Urugwajem w 1/8 (1-2)

Grupa C

1 miejsce, 5 pkt, U.S.A - kto na takiego lidera obstawił by swoje pieniędze przed mistrzostwami mógłby dzisiaj myśleć o zmianie samochodu. "Jankesi" nie ma co ukrywać byli niespodziewanym liderem tabeli. Fakt, że nie tylko "żółtą koszulkę" lidera, ale i sam awans Amerykanie zapewnili sobie w 93 minucie zwyciężając 1-0 Algierię nie zmienia tego, że gra U.S.A mogła się podobać. (fajny był też mecz 1/8 z Ghaną, ale ostatecznie po dogrywce "hamburgeiros" musięli wrócić do domu). Anglia wymęczyła 1-0 ze Słowenią i przez to odesłała pogromców polskiej reprezentacji z eliminacji do Ljubjlany. Słoweńcy przy tak słabej skuteczności poddanych Królowej Elźbiety mogli pokusić się o strzelenie bramki, jednak ich celowniki w decydujących momentach też zawodziły. O Algierii można powiedzieć tyle, że skompromitowała Anglików remisem 0-0. I jak się kończy Mistrzostwa z 1 punktem na koncie to powinni się cieszyć z tego najbardziej.

Grupa D

Na zachodzie bez zmian. Niemcy ani zaskoczyli ani zawiedli, grali swoje i wyszli z grupy na pierwszym miejscu. Międzynaorodowe towarzystwo w niemieckiej reprezentacji chyba nie bez przyczyny czuje się rodowitymi "Germańcami" bowiem styl gry Niemców nie zmienił się od czasów Beckanbauera czy Rumenige, mimo tego, że geny niektórzych piłkarzy wskazywały by na całkiem inny porządek piłarski. Na nic się jednak te szesć punktów Niemcom zdało, bowiem w 1/8 zagrają z mimo wszystko groźną Anglią. Ale czy tak naprawdę się kogo bać?! Oprócz Ghany, która skutecznie broni honoru Afryki w tych afrykańskich mistrzostwach (już w ćwierćfinale) podobać mogła się też gra Australijczyków. "Kangury" skreślone już chyba przez wszystkich ekspertów świata nie pozwoliły na awans Serbom. Mało tego "bałkańce" dostali zdrowo "po buzi" 2-1 i to był chyba najniższy wymiar kary (swoją drogą Serbowie są jacyś przekorni w stosunku do mnie; co ich zganiłem za pierwszy mecz to wygrali z Niemcami na zawołanie, co się znowu "przeprosiłem" z nimi przed meczem z Australią - to dostali "wciry" jak się patrzy). Było nie było bardzo nieprzewidywalna i ciekawa grupa. Co ważne stopień ciekawości nie wynikał ze słabości, a z dobrej formy wszystkich drużyn.

Grupa E

Hierarchia jak od linijki...9 punktów Holandii nikogo nie dziwi. Wszak "Oranje" jak na drużynę turniejową przystało (van Marwijk mówił, że taki jest jego zespół) gra z meczu na mecz coraz lepiej. Wydaje się, że ten "troche gorszy" mecz, który każdej "rasowej" drużynie powinien się na mundialu przytrafić, "tulipanom" zdarzył się w ostatnim meczu z Kamerunem (1-2). Wiadomo, że zwycięzców się nie sądzi, ale "pomarańczowi" nie chcięli się za bardzo spocić w tym meczu (z drugiej strony nie za bardzo mięli po co;). 6 punktów Japonii pokazało, że "Samuraje" wcale nie chcą poprzestać na 1/8, bo forma jest jak sie patrzy. W ostatnim meczu Japończycy bez litości wypunktowali 1-3 reprezentację Danii, a ostatni gol zainicjowany przez Hondę (wielka forma) udowodnił, że Dania w stosunku do graczy z kraju kwitnącej wiśni gra piłkę archainczną i nieskuteczną do bólu (a ja się dziwiłem, kiedy przed tym meczem jeden znajomy, który "zostawia" pieniędze u bukmachera ze stoickim spokojem przekonywał mnie, że Japońia to pewniak...)"Duny" skończyli turniej na 3 (punkty) i taką samą ocenę na koniec roku szkolnego należało by im wystawić. "Zero" Kamerunu na czwartym miejscu nie powinno mylić. Eto i reszta byli w każdym z meczów w bliskim kontakcie z rywalem. No ale tylko na tym się skońćzyło...

Grupa F

Kompromitacja nr.2. Po nadętych i obrażonych Francuzach w podobnie komrpomitującym stylu z mundialem pożegnali się Włosi. Squadra azzura po końcowym gwizdku meczu ze Słowacją (2-3) nam się rozpłakała i pojechała do domu. I jak tu nie wierzyć tezom, że w każdym z Włochów jest troche dziecka. No i racja, z tym, że nie "troche" tylko dużo więcej, bo chłopcy Lippiego grali jak dzieci we mgle i uciułali tylko 2 punkty! Nie dali rady nawet takim potęgą jak Nowa Zelandia! Czy Słowacja, którą już wszyscy skreślili!(trzeba dodać, że Słowacy zagrali chyba najlepszy mecz w 17 letniej historii swojej federacji ). Zazdroszczę naszym południowym sąsiadom, bo choć ich przygoda z mundialem nie potrwa pewnie dłużej niż jeszcze jeden mecz (trafiają w 1/8 na Holandię), to wygrać 3-2 z Mistrzami Świata na Mistrzostwach Świata i odprawić ich do domu - bezcenne. Paragwaj był w tej grupie najlepszy, co nie koniecznie musi oznaczać to samo w kolejnych rundach, bowiem grupa F spośród wszystkich jest chyba najsłabsza. Żeby było śmieszniej to "pasterze owiec" z Nowej Zelandii nie przegrali meczu...Trzy remisy o mały włos nie doprowadziły ich do drugiej rundy, a wtedy znowu można by boki zrywać...

Grupa G

Zaczne od tyłu.
Z dobrego stylu i w miare dobrego wyniku Korei Północnej po pierwszym meczu z Brazylią (1-2) skończyło się klapą. Po porażce 0-7 z Portugalią, trzy "firanki" włożył drużynie Kim- Dzong Ila - WKS. Jest chyba troche prawdy w tym, że zamiast trenera, na ostatnie dwa mecze taktykę ustalał sam "wódz". Efekt taki - jaki wódz...Piłkarze Wybrzeża Kości Słoniowej sami są sobie winni. Cztery punkty nie wystarczyły im do wyjścia z "grupy śmierci", bo niepotrafili wygrać z Portugalią. A ci nie chcięli zrobić nic złego Brazylijczykom ( z wzajemnością) w meczu pomiędzy nimi i awans "portugali" i "canarinhos" stał sie faktem.

Grupa H

Po cichu liczyłem, że będzie kompromitacja nr.3;)Ale Hiszpanie w odpowiednim momencie się obudzili z letargu. 1-2 z Chile pokazuje, że druga z drużyn, która zagra w 1/8 - Chile -  jest drugim (obok Urugwaju) "czarnym koniem" mundialu rodem z Ameryki Południowej. Szkoda trochę Szwajcarii, ale "Helveci" po super ekstra hiper poczatku(0-1 z Hiszpanią w pierwszej kolejce) nie radzili sobię później w ogóle. O ile porażka z Chile 0-1 jeszcze mogła nie dziwić, to bezbramkowy remis z Hondurasem chwały Szwjacarom nie przynosi. Tym bardziej, że gdyby "pojechali" ich 2-0 i wyżej...zapewnili by sobie awans. Taka szansa może się długo nie powtórzyć...

Myślę, że rozgrywki grupowe MŚ w RPA zawiodły. Gdyby nie kilka niespodzianek i drużyny, które graja piłkę przez duże P, było by niewesoło. Ale dopiero teraz zaczyna się prawdziwy mundial. Dwa mecze za nami Urugwaj z Ghaną w 1/4, co świadczy o tym, że w strefie medalowej będzie na pewno jakiś "czarny koń". To cieszy. Co lepsze na dwa mecze 1/8 była już jedna dogrywka...A więc "Kibice wszystkich krajów łączcie się" w bezsenności...(C.D.N przed ćwierćfinałami).






 
Najnowsze artykuły
01.12 KONKURS - Podróż przez Mistrzostwa... 16.08 UEFA - Historia Mistrzostw Europy... 01.08 UEFA - Historia Mistrzostw Europy... 19.07 OSHEE oficjalnym napojem... 18.07 Piłka błotna na Roztoczu! 18.07 Rabobank z mistrzem świata 18.07 Przemysław Niemiec na czele... 18.07 Zgrupowanie reprezentacji Polski... 18.07 Pedrosa wygrywa GP Niemiec 18.07 Europejskie finały Pucharu Narodów...

Najczęściej czytane

© 2010 STI Group S.A. | ul. Dekabrystów 41 lokal 714; 42-215 Częstochowa | tel. +48 34 373 10 40