Śląsk Wrocław zremisował z Jagiellonią Białystok 0:0 w spotkaniu pierwszej kolejki Ekstraklasy. W meczu zdecydowanie przeważali wrocławianie, którzy stworzyli sobie dużo więcej sytuacji do zdobycia bramki, jednak zawiodła skuteczność.
W drużynie Śląska od pierwszych minut wystąpiło aż trzech nowych zawodników. Zgodnie z przewidywaniami, w ataku obok Vuka Sotirovicia pojawił się Cristian Omar Diaz, a linię pomocy wzmocnili Przemysław Kaźmierczak i Waldemar Sobota. - Dzisiaj decyzją trenera to ja pojawiłem się w pierwszym składzie, a na ławkę powędrował Łukasz Madej. Na treningach dajemy z siebie sto procent i mam nadzieję, że będę grał jak najwięcej - komentował Sobota. Jaga również wystąpiła w swoim najsilniejszym zestawieniu.
Początek meczu był dość wyrównany. Zespoły "sondowały się", bojąc się zaatakować pełną siłą. Po kilkunastu minutach gry w środku pola, do ofensywy przeszedł Śląsk. W szesnastej minucie piękną szarżą popisał się Waldemar Sobota, ale jego techniczny strzał z narożnika pola karnego na rzut rożny sparował Grzegorz Sandomierski. Kilka chwil potem swoją okazję miał Vuk Sotirović, który dopadł do piłki po nieporozumieniu w linii obrony Jagi. Jednak w ostatniej chwili jego uderzenie zostało zablokowane. Kilkadziesiąt sekund później swoje trzy szanse miał Jarosław Fojut, ale za każdym razem lepsza okazywała się defensywa białostoczan (strzał defensora był dwukrotnie blokowany, trzecia próba poszybowała nad poprzeczką. - Myślę, że gramy naprawdę nieźle, stworzyliśmy sobie kilka okazji, brakuje tylko gola - mówił w przerwie spotkania pomocnik Śląska, Waldemar Sobota.
Wrocławianie nieco spuścili z tonu dopiero po 30 minutach gry. Wtedy to głosu dochodziła Jagiellonia. Strzał Marcina Burkhardta w trzydziestej minucie Marian Kelemen obronił z największym trudem. Niedługo potem dobrą pozycję w polu karnym wypracował sobie Tomasz Kupisz, ale nie dość, że nie doszedł do podania, to jeszcze w bezmyślny sposób faulował bramkarza Śląska. W ostatnich sekundach pierwszej połowy zespoły stworzyły sobie po jeszcze jednej dobrej sytuacji. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Sotirović, ale niecelnie, a kilkadziesiąt sekund później strzałem z ostrego kąta popisał się Alexis Norambuena, ale i jego uderzenie nie trafiło w światło bramki. Do przerwy był bezbramkowy remis.
Po zmianie stron Śląsk ruszył do odważniejszych ataków. W 50. minucie na strzał z siedemnastego metra zdecydował się Sebastian Mila, a futbolówka tylko nieznacznie minęła słupek bramki Sandomierskiego. Jaga nie pozostawała dłużna - osiem minut potem oko w oko z Marianem Kelemenem stanął Tomasz Frankowski, który w przerwie zastąpił Macieja Markuszewskiego, ale bramkarz Śląska wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.
To jeszcze bardziej rozsierdziło Śląsk, który w następnych kilku minutach przeprowadził istny zmasowany atak na bramkę rywala. W 59. minucie, wydawałoby się niegroźny strzał Cristiana Diaza trafił w poprzeczkę, a kilka chwil potem wrocławianie mieli co najmniej trzy okazje do wyjścia na prowadzenie, ale zabrakło szczęścia. Jagiellonia została zamknięta w obrębie swojej połowy, co spowodowało jej grę z kontry. Po jednej z takich akcji w dobrej sytuacji znalazł się Tomasz Kupisz, ale z ostrego kąta strzelił wprost w Kelemena.
W 74. minucie strzał z narożnika pola karnego Waldemara Soboty tylko nieznacznie minął poprzeczkę bramki białostoczan. O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, mogli przekonać się wrocławianie zaledwie kilkadziesiąt sekund później, kiedy po strzale Rafała Grzyba piłka o centymetry minęła spojenie bramki. Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Jagiellonia straciła zawodnika. Alexis Norambuena najpierw wdał się w niepotrzebne dyskusje z trenerem Śląska, Ryszardem Tarasiewiczem, a po powrocie na boisko brutalnie faulował Crisitiana Diaza. I właśnie za to zagranie obejrzał czerwony kartonik.
W ostatnich minutach wrocławianie mieli jeszcze szereg okazji do strzelenia gola, ale albo bardzo dobrze radziła sobie defensywa rywala z bramkarzem na czele albo brakowało szczęścia. Jagiellonia próbowała jeszcze ataków z kontry, ale obrona Śląska nie dała się już zaskoczyć. Ostatecznie Śląsk bezbramkowo zremisował z Jagiellonią.
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 0:0
Śląsk: Marian Kelemen, Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Amir Spahić, Krzysztof Wołczek, Piotr Ćwielong (71' Marek Gancarczyk), Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila (77' Sebastian Dudek, 89' Antoni Łukasiewicz), Waldemar Sobota, Cristian Omar Diaz, Vuk Sotirović.
Jagiellonia: Grzegorz Sandomierski, Alexis Norambuena, Andrius Skerla, Tadas Kijankas, El Mehdi Sidry (61' Mladen Kascelan), Maciej Markuszewski (46' Tomasz Frankowski), Rafał Grzyb, Hermes, Tomasz Kupisz, Marcin Burkhardt (80' Jarosław Lato), Kamil Grosicki.
żółte kartki: Ćwielong, Dudek (Śląsk) oraz Burkhardt, Kupisz (Jagiellonia) czerwona kartka: Alexis Norambuena (Jagiellonia, 81' za faul) sędzia: Paweł Raczkowski widzów: 8 000
|