 |
Sezon 2010 w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski dobiegł końca. Dla zawodnika zespołu Förch Racing Mariusza Miękosia był to udany rok, zwieńczony zajęciem drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej cyklu Endurance.
Ekipa Förch Racing, w której barwach startował w minionym sezonie Mariusz Miękoś, okazała się najlepszą polską załogą w klasyfikacji generalnej WSMP Endurance. Polacy dysponujący Porsche 997 GT3 Cup w ostateczności uznali wyższość tylko jednego zespołu – słowackiego ARC Bratysława w szybszym Porsche RSR. - W związku z tym, że zespół był obciążony startami, postanowiliśmy jechać w czwórkę w jednej załodze – powiedział Miękoś. – Konsekwentnie realizowaliśmy plany z początku sezonu, koncentrując się na kilku cyklach – najpierw Dubaj, potem Stefan Biliński i Robert Lukas jechali w niemieckim Porsche Carrera Cup, a Robert jeszcze w Supercup przy Formule 1. Wystąpiliśmy też w nowym polskim projekcie Porsche GT3 Cup Trophy. Moim głównym celem były jednak wyścigi Endurance i za wynik w nich czułem się odpowiedzialny, ponieważ jako jedyny ze składu zespołu pojechałem we wszystkich rundach. Sezon 2010 Mariusz Miękoś i jego koledzy z zespołu rozpoczęli od startu w 24-godzinnym wyścigu w Dubaju. Już ta inauguracja pokazała, jak silna będzie ekipa Förch Racing w tym roku. Polacy odnieśli w styczniu ogromny sukces, dojeżdżając do mety wyścigu 24H Dubai na piątym miejscu w całej stawce i trzecim w swojej klasie, dzięki czemu stanęli na podium słynnych międzynarodowych zawodów. Po tym wydarzeniu załoga Förch Racing w składzie Mariusz Miękoś/Robert Lukas/Teodor Myszkowski/Stefan Biliński odnotowała dobry start do tegorocznego sezonu w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski Endurance. Dwie pierwsze rundy tego cyklu odbyły się na torze w Poznaniu. W majowych zawodach Mariusz Miękoś wraz ze Stefanem Bilińskim od razu stanęli na podium. Uplasowali się wtedy na trzecim miejscu za dwiema ekipami w Porsche RSR. Czerwcowy wyścig w Poznaniu był dla łodzianina i jego zespołu jeszcze bardziej udany. Do Miękosia i Bilińskiego dołączył wtedy Teodor Myszkowski. Ta trójka przez cały weekend była bardzo szybka, zwieńczając to drugim miejscem w wyścigu. Po rundach w Poznaniu i wakacyjnej przerwie kierowcy przenieśli się za naszą południową granicę. Na Słowacji razem z Miękosiem wystąpił ponownie Myszkowski. Tam Porsche Forch Racing dojechało do mety na trzecim miejscu. Ci sami zawodnicy powtórzyli ten wynik w kolejnej eliminacji Endurance – na początku września w Poznaniu. Do rozegrania została jeszcze tylko jedna runda – tym razem w Brnie – która miała zadecydować o ostatecznym podziale miejsc drugiego i trzeciego. - Była to "powtórka z rozrywki" z 2008 roku, kiedy z Adamem Kornackim prowadziliśmy w klasyfikacji mistrzostw Polski – przyznał Mariusz Miękoś, przywołując wspomnienia. – Wydawało się, że wyścig jest tylko formalnością, ale wyszło inaczej. Szczęście lub pech nieodłącznie towarzyszą zawodom. Wtedy wyścig skończyłem w żwirze i tytuł nam odjechał. Śniło mi się to aż do imprezy w Brnie, gdzie analogicznie toczyła się wyrównana walka o drugie miejsce. Był to także mój prywatny pojedynek z torem. Dobrze się jednak przygotowaliśmy, a ja odrobiłem lekcje na symulatorze, na którym startowałem z różnych pozycji, żeby poćwiczyć też jazdę w tłumie. W finałowej eliminacji w Brnie zmiennikiem łodzianina był Stefan Biliński. Zespół na torze pojawił się późno, właściwie dopiero podczas czasówki. Do tego doszły problemy techniczne i fakt, że w trakcie kwalifikacji wywieszono czerwoną flagę. Ostatecznie polski zespół musiał pogodzić się z odległym miejscem startowym. Jak jednak przyznał Miękoś, fakt ten podziałał na ich korzyść: - W wyścigach długodystansowych nie pozycja wyjściowa jest najważniejsza. Znajdowaliśmy się poza strefą, gdzie zdarza się najwięcej incydentów. Jechaliśmy też w stawce samochodów, od których byliśmy zdecydowanie szybsi, dlatego pierwsze kółka były spokojne. Dopiero pod koniec wyścigu kierowców czekały większe emocje. Opady deszczu wywołały loterię z oponami. Ekipa Forch Racing nie zdecydowała się zmieniać slicków, na których akurat jechali zawodnicy. - Tym razem zdjęcie przeze mnie nogi z gazu było jedyną dobrą decyzją, nie straciliśmy przy tym czasu na zmianę ogumienia. Naprawdę niewiele wolniej dojechaliśmy na piątym miejscu, które dało nam upragniony tytuł wicemistrza – z zadowoleniem stwierdził Mariusz Miękoś. Przypieczętowanie sezonu pucharem za wicemistrzostwo Polski było niewątpliwie satysfakcjonujące dla kierowcy z Łodzi, który nie zamierza jednak spoczywać na laurach. W styczniu ekipę, w której barwach startuje Miękoś czeka kolejna edycja wyścigu w Dubaju. Pełen skład zespołu nie jest jeszcze znany, ale na pewno obok łodzianina wystąpią tam Robert Lukas i Adam Kornacki. - Nie wiemy czy pojedziemy w pięciu, czy w czterech. Zbyt duża liczba kierowców i długie przerwy w jeździe nie działają na korzyść, szczególnie dla mnie. Jestem zawodnikiem, który lubi być pod presją czasu i często pojawiać się na torze – powiedział Miękoś. Łodzianinowi na pewno będą potrzebne także treningi. Kierowca ma już za sobą testy za kierownicą Radicala. – Mam nadzieję, że to nie była jednorazowa przygoda. Samochód zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Sukces Miękosia nie mógłby dojść do skutku bez pomocy innych osób: - Chciałbym podziękować całemu mojemu zespołowi Förch Racing za dobry sezon i wspólną walkę. Dodam jeszcze, że mój syn ma już licencję wyścigową i też wziął udział w testach Radicala. Rośnie więc mój następca i zapewne niedługo razem pojawimy się na torze w zawodach – zapowiedział dumny ojciec.
|