|
AZS Politechnika Warszawska dokonała „niemożliwego”! W ostatnim meczu rundy zasadniczej po kapitalnym widowisku w hali Torwaru 3-2 pokonała ekipę mistrzów Polski – PGE Skrę Bełchatów. Stołeczni, mimo absencji Michała Kubiaka, rozegrali jeden z najlepszym meczów w sezonie. Zaprezentowali siatkówkę na bardzo wysokim, europejskim poziomie. Grali ambitnie, agresywnie, z pazurem. Prym w ich szeregach wiódł atakujący Oleksandr Statsenko, który całkowicie zasłużenie wybrany został MVP spotkania. Ukrainiec w najważniejszym momentach „nie pękał” i nie zwalniał ręki. Bełchatowianie, mimo że mają w swoich szeregach takich świetnych defensorów jak Michał Winiarski, Stephane Antiga i Paweł Zatorski, nie mogli go zatrzymać. – Czekałem na tę statuetkę cały sezon – promieniał po ostatnim gwizdku „Sasza”. – Ale bardziej niż indywidualne wyróżnienie cieszy mnie zwycięstwo. Pokonać Skrę – to naprawdę duże osiągnięcie dla każdego z nas – dodawał jak zwykle skromnie. – Ten mecz na długo pozostanie w pamięci kibiców. Publiczność opuszczała Torwar w euforycznych nastrojach – mówił z kolei trener Radosław Panas. Zawodnicy Skry rozpoczęli jak na nich przystało i po ataku w siatkę Marcina Nowaka prowadzili 6:3. As serwisowy Oleksandra Statsenko pozwolił Akademikom zmniejszyć straty do jednego punktu, ale skuteczna kontra Bartosza Kurka przywróciła poprzedni stan rzeczy; 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Od razu po wznowieniu gry „Inżynierowie” rozpoczęli pogoń za rywalami. Po bloku Zbigniewa Bartmana na Michale Winiarskim było już tylko 11:12. Autowe zbicie Ardo Kreeka i blok Karola Kłosa na Wojciechu Żalińskim ponownie dały mistrzom Polski trzy punkty przewagi. Po kontrze Stephana Antigi zaś na tablicy było 16:12. Dalej bełchatowianie kontrolowali przebieg seta i nie popełniali błędów. W ataku grali na wysokiej skuteczności. Po „gwoździu” z krótkiej Marcina Możdżonka, przy prowadzeniu Skry 20:16, o czas poprosił trener Radosław Panas. Nie udało mu się wybić z rytmu rywali. Ta partia, po zbiciu z przechodzącej Antigi, padła łupem Skry; 25:18. Druga odsłona pojedynku ponownie rozpoczęła się od prowadzenia 3:1 przyjezdnych. Zgromadzeni w hali Torwaru kibice co chwilę oglądali potężne ataki z obu stron boiska. Po kontrze Marcina Nowaka Politechnika doprowadziła do remisu po 9, a po pojedynczym bloku Oleksandra Statsenko na Bartoszu Kurku – wyszła na prowadzenie 11:10. Kurek nie zraził się jednak i po następnym jego ataku parkiet aż zatrzeszczał. Podobnie było po zbiciach Stephana Antigi. To właśnie Francuz ponownie wyprowadził mistrzów Polski na prowadzenie i sprowadził zespoły na drugą przerwę na kosmetykę parkietu; 16:14. Po powrocie na parkiet efektownym blokiem na Michale Winiarskim popisał się Marcin Nowak i na tablicy znów był remis – po 16. Siatkarze Jacka Nawrockiego nie zwalniali rąk i znowu odskoczyli od stołecznych. Po kontrze Kurka, przy stanie 22:19, o czas poprosił Radosław Panas. Przerwa przyniosła skutek, po chwili bowiem, dzięki asowi serwisowemu Ardo Kreeka i blokowi Oleksandra Statsenko na Kurku, na tablicy ponownie był remis – 22:22. Tym razem to trener Jacek Nawrocki musiał wziąć czas. Parę chwil później szkoleniowiec mistrzów Polski prosił o kolejną przerwę – po ataku z przechodzącej Marcina Nowaka Politechnika miała pierwszą piłkę setową; 25:24. Warszawianom wykorzystać ją pomógł Miguel Angel Falasca, który nie zrozumiał się z Marcinem Możdżonkiem i wystawił krótką „do nikogo”. Politechnika wygrała 26:24! Trzecią odsłonę zespoły rozpoczęły od walki punkt za punkt. Dopiero blok Maikela Salasa na Bartoszu Kurku przerwał tę serię. 7:5 prowadziła po nim Politechnika. Skra jednak momentalnie odrobiła straty, a po asie serwisowym Miguela Falaski i kontrze Stephane'a Antigi wyszła na prowadzenie 9:7. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, bo po kapitalnych kontrach Oleksandra Statsenko i Zbigniewa Bartmana to „Inżynierowie” znów przeważali; 12:10. Nie minęły trzy minuty, a czas brać musiał Radosław Panas, jego drużyna po „czapie” Jakuba Novotnego na Oleksandrze Statsenko przegrywała bowiem 12:13. Jednopunktowe prowadzenie Skry utrzymało się do drugiej przerwy technicznej. Po wznowieniu gry Politechnika rzuciła się na przeciwników. Agresywna zagrywka Akademików sprawiła sporo problemów w przyjęciu bełchatowianom, dzięki czemu na kontrze bezbłędny był Bartman, a piłkę przechodzącą wykorzystał Kreek; 20:18. Estoński środkowy miał bardzo dobry dzień, nie do zatrzymania był również w ataku z pierwszego tempa; 21:19. Nie do zatrzymania był również Bartosz Kurek. Po jego asie serwisowym, przy stanie 22:22, czas wziął Radosław Panas. Nie wybił z rytmu Kurka. Potężna zagrywka młodego skrzydłowego znów sprawiła problemy przyjmującym Politechniki. Na miejscu był jednak Zbigniew Bartman, który potężną bombą zakończył sytuacyjną piłkę; 23:22. Szkoleniowiec Akademików zdecydował się dokonać zmiany. Wpuścił na boisko Krzysztofa Wierzbowskiego i... trafił w dziesiątkę! Popularny „Wierzba” dwoma asami serwisowymi zakończył partię; 25:22. Bełchatowianie poczuli, że mecz wymyka im się z rąk. Do czwartego seta przystąpili skoncentrowani i naładowani energią, jakby grali finał Ligi Mistrzów. Bombardowali „Inżynierów” zagrywką, a później z dużą łatwością kontry zamieniali na punkty. Szybko wyszli na prowadzenie 5:1. Akademicy nie zamierzali odpuszczać. Tego dnia byli naprawdę w świetnej formie. Atak z przechodzącej Wojciecha Żalińskiego i kiwka Oleksandra Statsenko zmniejszyły stratę warszawian; 9:7 dla Skry. Chwilę później Żaliński jednak pomylił się i przy wyniku 11:7 o czas poprosił Radosław Panas. Przypomniał swoim podopiecznym założenia taktyczne, co przełożyło się na długą serię atrakcyjnych dla publiczności wymian i grę punkt za punkt: 12:8, 13:9, 14:10, 15:11, 16:12. Przerwał ją Maikel Salas, zatrzymując w pojedynkę Stephane'a Antigę; 16:14 dla gości. Więcej gospodarze nie byli już w stanie odrobić. Dobra postawa na siatce Jakuba Novotnego i Daniela Plińskiego doprowadziły tę partię do końca. W ostatniej akcji Pliński zablokował Bartmana. Skra zwyciężyła 25:20 i o losach meczu rozstrzygnąć miał tie-break. Piąta, decydująca partia rozpoczęła się od atomowego zbicia Oleksandra Statsenko. Mistrzowie Polski jednak, za sprawą bardzo mocnych ataków Bartosza Kurka, wyszli na prowadzenie 3:1. „Inżynierowie” nie odpuszczali. Znakomite zawody rozgrywał Statsenko i raz po raz ostrzeliwał rywali. Fenomenalna kontra Ukraińca, as serwisowy Wojciecha Żalińskiego i pojedynczy blok Zbigniewa Bartmana na Jakubie Novotnym dały Politechnice prowadzenie 9:6. Sytuację czasem ratować próbował Jacek Nawrocki. Przerwa przyniosła skutek, po powrocie na parkiet bowiem Żaliński zepsuł serwis. Swoich ataków nie psuł natomiast Statsenko. Rozgrywający Maikel Salas miał tego dnia pewniaka. W bardzo ważnym momencie zawiódł natomiast pewniak Skry – Bartosz Kurek. Kiedy uderzył w aut, było już 12:9 dla Politechniki. Kurek pomylił się także w najistotniejszej akcji, przy piłce meczowej. Uderzył z całych sił, ale nie trafił w boisko. Politechnika wygrała 15:11 i cały mecz 3-2! Kibice na Torwarze eksplodowali z radości! Ich ukochana Politechnika pokonała zespół, który w tym sezonie w PlusLidze tylko raz schodził z boiska pokonany! AZS Politechnika Warszawska – PGE Skra Bełchatów 3-2 (18:25, 26:24, 25:22, 20:25, 15:11) Skład Politechniki: Maikel Salas Moreno, Oleksandr Statsenko, Zbigniew Bartman, Wojciech Żaliński, Ardo Kreek, Marcin Nowak, Damian Wojtaszek (libero) oraz Krzysztof Wierzbowski, Bartłomiej Neroj. Skład Skry: Paweł Woicki, Bartosz Kurek, Michał Winiarski, Stephane Antiga, Marcin Możdżonek, Karol Kłos, Paweł Zatorski (libero) oraz Migual Angel Falasca, Jakub Novotny, Daniel Pliński, Radosław Wnuk.
|