24.05.2009 Widzew Łódź zapewnił sobie awans do Ekstraklasy po zwycięstwie 2:0 nad Zniczem Pruszków.
Dzisiaj: 24 maja 2012
swiatsportu
Tomasz Cichocki wypłynął w rejs wokół globu

Redakcja, źródło: PAP
Data: 2011-05-14 14:56
Dział: Żeglarstwo
 

Kapitan Tomasz Cichocki z Olsztyna na jachcie "Polska Miedź" wypłynął z Sopotu do Brestu, gdzie na początku lipca rozpocznie trwający około 300 dni samotny rejs wokół globu bez zawijania do portów. - Zawieść mogę tylko ja - zapowiedział 53-letni żeglarz.

"Obawiam się tylko o siebie. Mam świetnie przygotowany jacht, a najsłabszym ogniwem tego przedsięwzięcia jest zmagający się z żywiołami i samym sobą człowiek. Jestem jednak ogromnie zdeterminowany i nie chcę dopuścić do tego, aby osiem lat przygotowań i wspólnej pracy poszło na marne. Osoby i instytucje, które mi do tej pory pomagały, zrobiły swoje. Teraz wszystko zależy ode
mnie. Mam nadzieję, że nie poddam się i doprowadzę ten projekt do szczęśliwego końca" - powiedział Cichocki na konferencji prasowej na molo w Sopocie.

Olsztyński śmiałek popłynie rzadko wybieraną przez żeglarzy trasą na wschód. Z francuskiego Brestu ruszy na południe, minie Przylądek Dobrej Nadziei, pokona Ocean Indyjski, opłynie od południa Australię i Nową Zelandię, przemierzy Ocean Spokojny, opłynie przylądek Horn oraz na Oceanie Atlantyckim skieruje się na północ. Po około 300 dni od rozpoczęcia wyprawy powinien zawinąć do Brestu.

"Nie obawiam się przylądka Horn. Do jego pokonania będę mógł się dobrze przygotować, a nawet przeczekać na oceanie mniej sprzyjającą pogodę. Najgorsze warunki panują natomiast na akwenach na południe od Australii i Nowej Zelandii. Tam zawsze jest źle" - wyjaśnił Cichocki

Według organizatora rejsu zagrożeniem dla tej wyprawy nie powinni być piraci. "Na świecie są dwa obszary, gdzie grozi tego typu niebezpieczeństwo - to rejon Dominikany i Somalii. Karaiby nas nie interesują, a natomiast afrykańscy piraci raczej nie zapuszczają się tak daleko na południe" - zapewnił Krzysztof Mikunda.

Cichocki płynie na zbudowanym w Polsce jachcie Delphia 40.3, który otrzymał nazwę "Polska Miedź" (długość jednostki prawie 12 m, szerokość 3,94 m, powierzchnia żagli 78,1 m kw.). "To jest seryjna łódka, której koszt wynosi około 600 tysięcy złotych. Na takiej ogólnodostępnej jednostce jeszcze nikt do tej pory świata nie opłynął. Oczywiście ten jacht został odpowiednio przebudowany, wzmocniony i dodatkowo wyposażony, chociażby w odsalarkę, telefony i modemy satelitarne, aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu. Nie zmieniło się natomiast podstawowe ożaglowanie" - dodał Mikunda.

Jednostka posiada również dodatkowe miejsce na ładunek. "Wszystko waży razem 13 ton. Zabrałem 1200 litrów wody mineralnej w butelkach oraz 300 litrów innych płynów. Mam też normalne jedzenie w słoikach i konserwach, wziąłem również z domu moje ulubione ogórki kiszone, ale spora część pokarmów to liofilizaty, czyli jedzenie w proszku. Zresztą skatalogowanie wszystkich niezbędnych rzeczy zajęło mi dwa lata" - wyliczył olsztynianin.

Kapitan Cichocki będzie na "Polskiej Miedzi" nie tylko żeglarzem. Przyjdzie mu również pełnić rolę rybaka, piekarza, a nawet ogrodnika. "Mam świetnej jakości wędki, dzięki którym będę mógł wzbogacić swoje menu o wartościowe rybie białko. Będę też sam piekł chleb oraz prowadził uprawy hydroponiczne, które nie wymagają gleby. Te mini szklarnie zaopatrzą mnie w drobne warzywa. Na jachcie nie ma natomiast alkoholu" - zapewnił polski żeglarz.

Cichocki zabrał jeszcze wiele innych, osobistych rzeczy. "To głównie książki i płyty cd. Na jachcie towarzyszyć mi będą moi ulubieni filozofowie, jest też trochę beletrystyki. Nie jestem może człowiekiem specjalnie głęboko wierzącym i praktykującym, ale zabrałem również Biblię. Wiadomo, że będą momenty lepsze i gorsze. Zaliczeniu spektakularnych przylądków towarzyszyć będzie euforia, ale trzeba się też liczyć z depresją" - ocenił.Kapitan "Polskiej Miedzi" fizycznie i mentalnie przygotowywał się do tego rejsu. "Będę płynął interwałami, w których 20 minut snu przeplata się z trwającym pół godziny czuwaniem. Tak już pływałem chociażby przy dwóch samotnych rejsach przez Atlantyk. Delphia 40.3 przystosowany jest do obsługi przez jedną osobę, niemniej wymaga też sporej kondycji. Dlatego też codziennie przepływałem 100 długości basenu" - stwierdził żeglarz-samotnik.

Cichocki nie ukrywa, że jego rodzina nie była specjalnym orędownikiem samotnej wyprawy dookoła świata. "Moi najbliżsi są wręcz przerażeni. A podwójny stres przeżywa córka. Do mojego wypłynięcia doszła jej także matura" - przyznał olsztyński kapitan.

Po sobotnim chrzcie w Sopocie "Polska Miedź" wypłynęła z dodatkową trzyosobową załogą do Brestu, traktując ten rejs jako ostatni sprawdzian. W tym porcie przedstawiciele World Sailing Speed Record Council zainstalują tzw. czarną skrzynkę, której odczyt na mecie pozwoli uwiarygodnić przedsięwzięcie.

"Określenie bez zawijania do portów trzeba rozszerzyć. Tomkowi nie wolno nawet dobić do żadnego lądu, ani przycumować do burty innej jednostki pływającej. Wszelkie naprawy musi wykonywać sam. Ma różne narzędzia i jest dobrym mechanikiem, ale poważniejsze uszkodzenia sprawią, że rejs nie zostanie uznany. A do tej pory ta sztuka udała się zaledwie ośmiu żeglarzom na świecie" - wyliczył Krzysztof Mikunda.

W 1971 roku podobną, bardzo trudną trasę, w tej samej klasyfikacji pokonał angielski kapitan Chay Blyth na "British Steel" w 293 dni. "Nie namawiam Tomka, żeby się ścigał, bo najważniejsze jest jego bezpieczeństwo i samo ukończenie rejsu, niemniej sympatycznie byłoby, gdyby udało mu się poprawić ten rekord" - dodał Mikunda.

Zasadniczy start do wyprawy wokół globu nastąpi na początku lipca. "Ostatnim terminem jest 23 lipca, ale chcę wyruszyć wcześniej, aby trafić na tzw. bramkę pogodową przy przylądku Horn, która trwa tylko 3-4 tygodnie. Wtedy są tam najlepsze warunki do żeglowania" - podsumował Cichocki.

Dotychczas tylko dwóch Polaków opłynęło Ziemię samotnie, bez zawijania do portów, trasą na wschód wokół trzech przylądków: Dobrej Nadziei, Leeuwin i Horn. Przed 30 laty dokonał tego na jachcie "Dar Przemyśla" kapitan Henryk Jaskuła w 344 dni.

W 2007 roku kapitan Tomasz Lewandowski, urodzony w Iławie, także żeglował ze wschodu na zachód, a rejs po 392 dniach zakończył na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Koszt rejsu kapitana Tomasza Cichockiego na "Polskiej Miedzi" wynosi 4,5 miliona złotych.




 
Najnowsze artykuły
01.12 KONKURS - Podróż przez Mistrzostwa... 16.08 UEFA - Historia Mistrzostw Europy... 01.08 UEFA - Historia Mistrzostw Europy... 19.07 OSHEE oficjalnym napojem... 18.07 Piłka błotna na Roztoczu! 18.07 Rabobank z mistrzem świata 18.07 Przemysław Niemiec na czele... 18.07 Zgrupowanie reprezentacji Polski... 18.07 Pedrosa wygrywa GP Niemiec 18.07 Europejskie finały Pucharu Narodów...

Najczęściej czytane

© 2010 STI Group S.A. | ul. Dekabrystów 41 lokal 714; 42-215 Częstochowa | tel. +48 34 373 10 40