24.05.2009 Widzew Łódź zapewnił sobie awans do Ekstraklasy po zwycięstwie 2:0 nad Zniczem Pruszków.
Dzisiaj: 24 maja 2012
swiatsportu
Fenomenalny finisz! Relacja z meczu Lech Poznań - Udinese Calcio

Hubert Staśkiewicz, źródło: Informacja własna
Data: 2009-02-20 09:44
Dział: Piłka nożna · Puchary · Puchar UEFA
 

W pierwszym meczu 1/16 finału Pucharu UEFA Lech Poznań zremisował na własnym stadionie z Udinese Calcio 2:2. Kolejorz oba gole zdobył po fantastycznej postawie całego zespołu w samej końcówce spotkania. Wynik z Poznania, w roli faworyta do awansu stawia drużynę z Włoch, jednak absolutnie nie przekreśla on szans „niebiesko-białych”.

Obu teamom przyszło grać w naprawdę bardzo trudnych warunkach. Gęsty śnieg, mróz, wilgotna murawa, ślizgająca się piłka. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy tego pojedynku, gdyby był on rozgrywany na suchej płycie boiska. Nie ma co jednak gdybać, ponieważ przez pogodę ucierpiały oba, zazwyczaj technicznie grające, zespoły.   

Pierwsza połowa była wyrównana i raczej nieciekawa. Zarówno Lech jak i Udinese stworzyli sobie tylko po jednej dogodnej okazji. Najpierw w 10 minucie na bramkę lechitów uderzał Asamoah, jednak fantastycznie zachował się Ivan Turina broniąc ten strzał oraz dobitkę Inlera. Natomiast w 20 minucie swojej sytuacji nie wykorzystali poznaniacy. Hernan Rengifo wypuścił Jakuba Wilka lewym skrzydłem, ale pomocnik KKSu przegrał pojedynek sam na sam z Handanoviciem, który popisując się dalekim wyjściem z bramki, mądrze uniemożliwił Wilkowi oddanie precyzyjnego strzału.

Po zmianie stron działo się o wiele więcej. Niestety, na początku, z niekorzyścią dla Lecha. W 50 minucie D'Agostino dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę, kompletnie pozostawionego bez opieki, Quagliarelli, a ten uderzeniem głową pokonał golkipera gospodarzy. Chwilę później miał miejsce kolejny cios. Po silnym strzale Pasquale, chorwacki bramkarz Kolejorza interweniując, wybił piłkę przed siebie, a ta odbijając się od Manuela Arboledy wpadła do siatki.

Wydawało się, że to już koniec. Lechici jednak nie załamali się. Już w 59 minucie przeprowadzili fantastyczną akcję. Piłką jak po sznurku pod polem karnym gości wymieniali się Rengifo, Lewandowski, Murawski, Stilić i ten ostatni najpierw trafił w słupek, a ten przedostatni dobijając po raz pierwszy (bezmyślnie, niepotrzebnie na siłę) huknął w poprzeczkę, a po raz drugi „podał” futbolówkę wprost w dłonie bramkarza Udinese. W 81 minucie w końcu udało się odczarować bramkę strzeżoną przez Handanovicia. Będący na 11 metrze Semir Stilić odegrał na prawo do Roberta Lewandowski, który zagrał przed bramkę do Rengifo, a Peruwiańczyk dostawiając nogę zdobył gola kontaktowego. Poznaniacy dostali wtedy dodatkowego kopa i chwilę później doprowadzili do remisu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rafała Murawskiego, najwyżej przed bramką wyskoczył Arboleda i zrobiło się 2:2. „Niebiesko-biali” próbowali jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale na to nie starczyło im już czasu.

Komentarz

Lech mógł ten mecz wysoko przegrać, a i mógł nieznacznie wygrać, a jest, moim zdaniem, sprawiedliwy remis. I powinniśmy się z niego cieszyć. Powiedzmy sobie szczerze, że żaden inny polski klub nie podniósłby się przy stanie 0:2. I za to piłkarzom Lecha i trenerowi Franciszkowi Smudzie winni jesteśmy szacunek. Po raz kolejny cały zespół pokazał charakter, chęci, zaangażowanie, determinację oraz udowodnił, ze potrafi walczyć do samego końca. Za ostatnie pół godziny naprawdę wielkie brawa. Gorzej to jednak wyglądało przez pierwszą godzinę gry. Kolejorzowi co prawda brakowało trochę szczęścia, ale też nie ustrzegł się głupich błędów. W poczynaniach poznaniaków było za dużo chaosu, a za mało strzałów, celności oraz aktywności na skrzydłach. Wydaje się, że lechitom brakuje jeszcze troszeczkę świeżości.

Nie ma co ukrywać, że piłkarsko bardziej wybiegani i wyćwiczeni są Włosi, ale Kolejorz wiele razy już udowadniał, że potrafi jak równy z równym rywalizować do ostatniej sekundy z każdym, niezależnie od nazwisk czy budżetu zespołu przeciwnego. Rozumiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale na pewnym etapie Pucharu UEFA w końcu będziemy musieli powiedzieć: „Koniec! Są lepsi, my nie dorośliśmy jeszcze do tego poziomu”. Uważam, że awans do 1/8 Pucharu UEFA polskiej drużyny jest w zasięgu. Zatem 26 lutego ściskajmy kciuki i nie żałujmy gardeł, by wesprzeć Lecha Poznań!  

Powiedzieli na konferencji prasowej po meczu

Pasquale Marino (trener Udinese Calcio): Przed meczem mówiliśmy o tym, że chcemy osiągnąć tutaj remis i strzelić bramkę. Wczoraj wynik 2:2 bralibyśmy w ciemno, jednak teraz czujemy rozgoryczenie. Wydawało się, że prowadząc 2:0 mamy wszystko pod kontrolą. Pod koniec spotkania Lecha zaatakował, a my nie potrafiliśmy utrzymać się dłużej przy piłce. Lech raczej niczym nas nie zaskoczył, udawało nam się nieźle neutralizować ich poczynania. Mieliśmy problemy, gdy Lech grał długą piłkę oraz przy dalekich wrzutach z autu i stałych fragmentach gry. Przyznam, że w tak ciężkich warunkach jeszcze nie graliśmy. Nie zdarza nam się raczej występować na śniegu. Trochę na tym ucierpieliśmy, bo gramy raczej techniczną piłkę i nie mogliśmy pokazać naszych wszystkich atutów.

Franciszek Smuda (trener Lecha Poznań): Gdybyśmy wygrali, byłbym bardziej zadowolony z tego spotkania. Przygrywaliśmy dwoma bramkami, udało się wyciągnąć wynik na 2:2 i z tego można się cieszyć. Na koniec spotkania znów zrobiliśmy mały horror. Trochę jednak zabrakło nam tego ogrania w pucharach mimo, że na koncie mamy już 10 meczów. Uważam, że przed rewanżem nie jesteśmy bez szans. Udinese nie może przecież przez 90 minut żyć z tego remisu 2:2, bo przecież bramkę można strzelić nawet w ostatniej sekundzie spotkania. Dlatego oni również, będą musieli grać o zwycięstwo. Postaramy się nie zawieść tej licznej grupy naszych kibiców, która wybiera się na spotkanie do Włoch.

Lech Poznań - Udinese Calcio 2:2 (0:0)

Gole: 81. Rengifo, 84. Arboleda - 50. Quagliarella, 55. Arboleda (sam.).

Żółte kartki: Maurizio Domizzi, Alexis Sanches (Udinese).

Sędziował: Anton Genow (Bułgaria).

Widzów: 17.500

Lech: Ivan Turina - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Ivan Djurdjević - Robert Lewandowski, Dimitrije Injać, Rafał Murawski, Semir Stilić, Jakub Wilk (67. Tomasz Bandrowski) - Hernan Rengifo.

Udinese: Samir Handanovic - Christian Zapata, Andrea Coda, Maurizio Domizzi, Giovanni Pasquale - Mauricio Isla (73. Christian Obodo), Gokhan Inler, Gaetano D'Agostino, Kwadwo Asamoah - Fabio Quagliarella, Alexis Sanchez (85. Simone Pepe).





 
Najnowsze artykuły
01.12 KONKURS - Podróż przez Mistrzostwa... 16.08 UEFA - Historia Mistrzostw Europy... 01.08 UEFA - Historia Mistrzostw Europy... 19.07 OSHEE oficjalnym napojem... 18.07 Piłka błotna na Roztoczu! 18.07 Rabobank z mistrzem świata 18.07 Przemysław Niemiec na czele... 18.07 Zgrupowanie reprezentacji Polski... 18.07 Pedrosa wygrywa GP Niemiec 18.07 Europejskie finały Pucharu Narodów...

Najczęściej czytane

© 2010 STI Group S.A. | ul. Dekabrystów 41 lokal 714; 42-215 Częstochowa | tel. +48 34 373 10 40