Trzeci rok z rzędu wrocławski WTS (obecnie zgłoszony do ligi pod nazwą Betard) kompletuje mocno eksperymentalny skład. Mieszanka młodości z doświadczeniem, a znakiem rozpoznawczym są zawodnicy, którzy niegdyś startowali w stolicy Dolnego Śląska. Czy tym razem ten skład w końcu spełni pokładane nadzieje i będzie walczył o coś więcej niż tylko utrzymanie?
W 2008 roku zespół przystąpił do ligi po prawdziwej wyprzedaży zawodników. Z Wrocławia odeszli m.in. Chris Holder, Tomasz Gapiński i Kenneth Bjerre. Ich miejsce zajęli Mikael Max, Rory Schlein i Daniel Jeleniewski, który spisał się wyśmienicie podczas finału Indywidualnych Mistrzostw Polski we Wrocławiu. Skład eksperymentalny, gdyby wszyscy spisywali się na miarę swoich możliwości, Atlas mógłby zostać czarnym koniem ekstraligi. Jednak efekt przedsezonowych transferów był mizerny. "Jeleń", który miał być krajowym liderem ówczesnego Atlasu, ledwo wyrabiał normę zawodnika drugiej linii. Obcokrajowcy nie mieli zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności, bo po kilku nieudanych meczach, zrezygnowano z ich usług. Ostatecznie wrocławianie zajęli piąte miejsce, choć ich ekstraligowy byt przez pewien czas był nieco zagrożony.
Rok później, w sezonie 2009 zdecydowano się na rzeszowski zaciąg. Do stolicy Dolnego Śląska sprowadzono Dave'a Watta i... Scotta Nichollsa, który przed paroma laty w niemal skandalicznych okolicznościach pożegnał się z Atlasem (Anglik przywoził do Wrocławia rezerwowe motocykle, tłumacząc się brakiem formy. Kiedy kierownictwo podstawiło mu motocykl przygotowany przez Jarosława Hampela, Nicholls zanotował dwucyfrową zdobycz punktową). Włodarze zapewniali, że Scott się zmienił, podszedł poważnie do obowiązków i tak dalej, i tak dalej. Były to transfery wybitnie nietrafione. Nicholls zanotował najgorszy sezon w karierze, a zespół Atlasu omal nie spadł z ligi. Z kolei Watt, niedawny lider rzeszowskiej Marmy, nie prezentował się nawet jak zawodnik drugiej linii. W ostatniej chwili Atlas zwyciężył w dwumeczu z Lotosem Gdańsk, a następnie z Lokomotivem Daugavpils (przez walkowery, Łotysze wycofali się z barażów). Ekstraliga została we Wrocławiu.
Jeszcze w starym roku firma Atlas, główny sponsor żużlowców z Wrocławia, zdecydowała się zakończyć 14-letnią współpracę, a w jej miejsce przyszedł nowy sponsor, Betard. Wrocławianie rozpoczęli transferową ofensywę, by nie powtórzyć ubiegłorocznego dreszczowca. W kręgach zainteresowań byli m.in. Krzysztof Kasprzak, Janusz Kołodziej, Robert Miśkowiak. Ostatecznie żaden z zawodników nie trafił do ekipy Marka Cieślaka. Na Dolny Śląsk przeprowadzili się za to Kenneth Bjerre i Piotr Świderski, zawodnicy którzy w przeszłości reprezentowali już klub z Paderewskiego. Po perturbacjach kontraktowych, we Wrocławiu ostatecznie został Daniel Jeleniewski. Do tego dochodzą obcokrajowcy: Jason Crump i Leon Madsen oraz juniorzy: Maciej Janowski i Dennis Andersson.
Para zawodników z Grand Prix godna podziwu. Indywidualny mistrz świata i jeden z coraz solidniejszych jeźdźców są gwarantem punktów. Solidną stroną będzie również para juniorska, bowiem Janowski jest klasą sam dla siebie, a Andersson pokazywał już, że potrafi pokonywać najlepszych. I w zasadzie na tym koniec dobrych wiadomości. Daniel Jeleniewski potrafi zabłysnąć, ale atmosfera na linii klub-zawodnik jest bardzo napięta, zatem bez wątpienia będzie to miało wpływ na jego postawę. Piotr Świderski miał bardzo dobry sezon, ale po pierwsze, na zapleczu ekstraligi, a po drugie w zespole gwiazd. Nie ma większego problemu z pokonywaniem słabszych od siebie, dlatego jego ekstraligowa forma na razie pozostaje zagadką. Żużlowiec zamykający skład, Leon Madsen, będzie pierwszy sezon seniorem i od razu zostanie wrzucony na głęboką wodę. Poza kilkoma dobrymi występami jak na juniora (w granicach 6-8 punktów) oraz fenomenalnego meczu w Gdańsku o utrzymanie, Duńczyk nie zachwycał swoją formą.
Skład jest tradycyjnie eksperymentalny. Istnieje taka możliwość, że forma wszystkich zawodników eksploduje, a Betard zdobędzie miejsce na podium. Jeleniewski pokazał, że potrafi jeździć w Gdańsku, podobnie jak Madsen. Natomiast zeszłoroczne występy Świderskiego wcale nie muszą być przypadkiem. Jednak z drugiej strony, transfery te mogą okazać się niewypałem, jednak Betard nie powinien mieć problemów z utrzymaniem się, bo trzon zespołu tworzą Crump, Bjerre i Janowski. Czy trzeci skład "doświadczalny" w końcu wypali? Odpowiedź na to pytanie poznamy po pierwszych meczach nowego sezonu.
|