 |
Krzysztof Cegielski ponad sześć lat uległ groźnemu wypadkowi w spotkaniu ligi szwedzkiej, który przerwał jego dobrze zapowiadającą się karierę. Mimo że "Cegła" nie powrócił już do czynnego uprawiania sportu żużlowego, to cały czas znajduje się "wokół" speedway'a - na ważniejszych imprezach można zobaczyć go w parkingu, a w ostatnim czasie został komentatorem polskiej Speedway Ekstraligi. Cegielski znakomicie znajduje się w roli "typera", bowiem dobrze odgad
- Od feralnego upadku w lidze szwedzkiej minęło ponad sześć lat. Trudno nie zapytać, czy nie brakuje Panu żużla?
- Naprawdę bardzo brakuje. Często zazdroszczę kolegom. Czy jestem na meczach, treningach czy czymkolwiek, co jest związane z tym sportem, to bardzo mi się chce po prostu jeździć. Z chęcią bym wsiadł na motocykl i wykręcił chociaż kilka próbnych kółek. Jednak generalnie radze sobie z tym, jestem tak czy owak blisko żużla.
- No właśnie, sprawdza się Pan przecież w roli komentatora...
- Czy się sprawdzam to nie wiem, ale miło mi, że mogę być tak blisko żużla, że mogę komentować mecze, być blisko zawodników, być po prostu wśród tej pięknej atmosfery. Gorzej bym się czuł tylko w roli kibica, a gdy jestem kibicem i mogę przy okazji jeszcze coś zrobić to tym lepiej.
- Przed poprzednim sezonem głośno było o zarobkach zawodników. Jak to wygląda, zawodnicy przesadzają ze swoimi żądaniami, czy jednak ten sport tyle kosztuje i to jest tyle warte?
- Po pierwsze, to zawodnicy wspólnie z działaczami nakręcili tę spiralę. Gdyby działacze nie oferowaliby takich stawek, to zawodnicy mogliby sobie żądać, ale nie dostaliby wielkich pieniędzy. Kluby coraz więcej płaciły, przebijały oferty innych i to doszło do zbyt dużych rozmiarów, ale na szczęście w przypadkach odosobnionych, w przypadkach kilku zawodników, którzy może zarabiają ponad możliwości klubów. Jest to wina osób, które podpisywały te umowy, bo jeśli ktoś podpisuje kontrakt z zawodnikiem, a nie ma obok umowy ze sponsorem, który gwarantuje sumę dla zawodnika, to popełnił błąd i żył nadziejami nazbierania takich pieniędzy, ale się nie udało i powstał problem. Ciężko mieć pretensje do zawodników, bo ktoś zaproponował duże pieniądze. Ktoś pracował na zaufanie i kluby wypłacały te pensje wcześniej, a teraz okazało się ze może być z tym problem. Jednak z drugiej strony zawodnicy tez mogli interesować się, co podpisują i bardziej zainteresować się co stoi za tymi kontraktami i czy kluby maja możliwości żeby te kontrakty spłacić. Na szczęście ta sytuacja nie okazała się tak bardzo tragiczna i każdy powinien wyciągnąć z tego wnioski.
- Przejdźmy do Grand Prix, w swojej karierze miał Pan okazję startować w cyklu, czy treningi przed zawodami dużo dają zawodnikom?
- Tak. Jeśli zawodnicy maja jakiś plan na trening, jakąś strategię sprawdzenia wielu możliwości jazdy, motocykli, to taki trening jest bardzo pożyteczną sprawą. Niektórzy podchodzą do tego luźniej, bo uważają, że trening to zupełnie co innego niż mecz. Zgodzę się z tym, ale nie do końca, jak się dobrze wykorzysta trening, to jest on bardzo pożyteczny, zwłaszcza na torach, które są mało znane dla zawodników i nie jeżdżą na nich często.
- Brązowy medal Emil Sajfutdinow, do GP awansował Chris Holder, czy to taka typowa zmiana warty w Grand Prix?
- To jeszcze dokładnie nie wiadomo. Od kilku lat można zauważyć, że pojawiają się zawodnicy i stają na podium, na przykład Bjarne Pedersen, Antonio Lindback, Lukas Dryml, a dzisiaj nie ma ich w GP. Emil ma możliwości zadomowić się w czołówce, a czy tak się stanie trzeba po prostu na to poczekać. W ostatnich latach jedynym, który wszedł na stałe do czołówki to Nicki Pedersen. Zostawił on to swoje pokolenie nieco z tylu. Andreasa Jonsssona czy Scott Nicholls, pozostają nieco w cieniu jego osoby, a co będzie z tymi nowymi twarzami, to się jeszcze okaże. Fredrik robi stałe postępy i tak krok po krok idzie dalej, natomiast Emil jest nieco innym zawodnikiem, jest młodszy. Te występy mogą być różne, ale na pewno i jego możliwości i zaplecze, krąg osób, którymi się otacza, może sprawić, że można o nim myśleć poważnie jako o zawodniku, który będzie decydował o przyszłości żużla.
- Na rzecz Grand Prix zrezygnował z Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów, to dobra decyzja?
- Tak. Już dwa razy był Mistrzem Świata Juniorów, już wygrywa turnieje Grand Prix, myślę, że starty w gronie juniorów już mu nie są potrzebne. Owszem, wiele jeszcze nauki przed nim, jeszcze nie raz starsi koledzy dadzą mu "popalić", ale już powinien jeździć wśród najlepszych i zbierać doświadczenie.
Dziękuję za poświęcony czas i rozmowę.
- Również dziękuję. Rozmawiał: Paweł Prochowski
|